Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Dystans całkowity: | 793.25 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 44:16 |
Średnia prędkość: | 17.92 km/h |
Liczba aktywności: | 9 |
Średnio na aktywność: | 88.14 km i 4h 55m |
Więcej statystyk |
Majóweczka dzień powrotny
-
DST
10.37km
-
Czas
00:36
-
VAVG
17.28km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Opuszczamy Lublin, wsiadamy do pomajówkowego pociągu i spędzamy w nim prawie cały dzień. Po drodze standardowa awantura o rowery, bo przedziału rowerowego nie ma i co poniektórym przeszkadzało ich usytuowanie na końcu wagonu. Np. jeden osobnik postanowił ze złości skopać mi rower.
Podsumowujac (i nie licząc pkp) wyprawka była genialna! Udała sie pod każdym względem i juz mnie ciągnie tam znowu..!!
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 8 i najpiękniejsze miasto w Polsce!!
-
DST
85.59km
-
Czas
04:42
-
VAVG
18.21km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę białymi, trochę żółtymi i ciut krajówą dojeżdżamy do według mnie najpiękniejszego miasta w Polsce. Lublin wita! A po drodze takie smaczki jak niewielka miejscowość Urzędów z domem, w którym nocował Marszałek Piłsudski! Lublin jest tak piękny, że nawet zapominam o tym, że nie mają żadnych dróg rowerowych i wysokie krawężniki. Bywałam tu za dzieciaka, ale wtedy oczywiscie nie zwracałam uwagi na piękno miasta. W zeszłym roku kończyłam tu dwie wyprawki rowerowe i się po prostu zakochałam! Piękne, autentyczne, niezniszczone miasto, które z roku na rok coraz bardziej się rozwija, w zeszłym roku trwały prace nad przygotowaniem teatru na Starym Mieście, a teraz placówka już została otwarta. Dodatkowo trwają prace konserwacyjne wielu budynków: kamieniczek, bram, kościołów. I z Parkiem Saskim coś majstrują, bo teraz był całkowicie zamknięty. Ale przede wszystkim miasto żyje! I jest przepiękne. Perełka i tyle.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 7 wjeżdżamy w lubelskie
-
DST
142.52km
-
Czas
07:08
-
VAVG
19.98km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sandomierz nie tym razem, a szkoda! Już rok temu jak byłam z Agą na wyprawce, nie udało nam się tam zajechać, liczyłam, ze teraz uda się dotrzeć. Mam wielkiego smaka na ten Sandomierz! Staramy sie zahaczyć chociaż o Kazimierz. Teren sie zdecydowanie wypłaszczył , jedziemy o wiele szybciej i dłużej, białymi drogami wzdłuż Sanu. Nocujemy za Józefowem, dokładnie na granicy woj. podkarpackiego i lubelskiego. W nocy budzą młodociani imprezowicze, którzy przyjechali tu uczcić urodziny nijakiej bardzo wesołej Ani. I choć nie byliśmy skitrani w tym lesie, nie odkryli naszego obozu.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 6 pogórzowo - burzowy
-
DST
105.18km
-
Czas
05:36
-
VAVG
18.78km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
To był jedyny dzień kiedy dopadł nas deszcz, a konkretnie burza. Krajobraz typowo pogórzowy. Najpierw Lesko, gdzie akurat trwały uroczystości z okazji święta 3 maja. Potem dłuższa przerwa w Sanoku. I mnóstwo, mnóstwo motocyklistów. Świetnie to wygląda jak pomykają stadami szosą. I każdy motor inny. I z tyłu zazwyczaj siedzą laski z trzepoczącym włosiem spod kasku. w sumie większość Panów Motocyklistów też dysponuje trzepoczącym włosiem spod kasku. Potem kierunek Dydnia - burza - Dynów i nocleg przed Łańcutem.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 5 Bieszczadzki!!
-
DST
105.12km
-
Czas
06:08
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
No i się Bieszczady zaczynają! kierujemy się na Ustrzyki Górne. Po lewej ciągnie się Połonina Wetlińska, zaraz jedziemy na przełęcz skąd będzie widać Carycę. Spotykamy też tutaj kolarzy z sosnowskiego PTTK i Panią, która zrobi nam pamiątkowe zdjęcie na tle... stojących na parkingu samochodów. Jasne, trzeba przełamywać stereotypy, z górami tu wszyscy sobie robią ;) W Ustrzykach w sklepie nie było wody, wszystko wykupione. Do Wołosatego już nie zjeżdżamy, tylko odbijamy w dół. I tak naprawdę za niedługo wyjeżdżamy z gór... Jednak za mało mamy tych gór w granicach kraju, oj za mało. Od tej pory staramy się jak najszybciej dojechać do Lublina z nadzieją, że uda sie jeszcze zobaczyć Kaziemierz. I wjeżdżamy w pogórza, które okazują się krótkie acz strome, częste i wredne. Kierujemy się szosą na Czarną, a potem jedziemy wzdłuż Zalewu. Przy jednym z podjazdów na te "zielone wzgórza nad Soliną", mija nas para kolarzy jadących na lekko, krzyczących "powodzenia". Potraktowaliśmy to jak wyzwanie i zaczęliśmy ich gonić;) Podziwianie krajobrazów musiało poczekać i zaczęła się "gonitwa", która przyspieszyła poruszanie się po tych upierdliwych wzgórzach i urozmaiciła jazdę. Co ciekawe udało nam się ich podgonić - siedzieliśmy im na ogonie. Byli szybcy na zjazdach, ale podczas podjazdów wyrównywaliśmy różnicę. Później zjechaliśmy z szosy, co by wodę zakupić, bo już zbrakło. Ponownie spotkaliśmy ich w Polańczyku. Kolejnym punktem trasy była Solina, na zaporę tylko szybki rzut oka, bo trza było już noclegu szukać. A z tym za Soliną było słabo. wypadł on wreszcie w Myczkowcach w lesie nad jeziorem. Wzgórze było tak strome, że jedynym sensownym miejscem było postawienie namiotu tuż nad urwiskiem. Była obawa, ze zjedziemy z tym całym dobytkiem, ale dało radę.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 4 w Bieszczad stronę
-
DST
101.87km
-
Czas
06:21
-
VAVG
16.04km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z rańca ruszamy na Tylawę, potem wysoko położone Jaśliska - btw to już drugie rowerowe odwiedziny tej miejscowości, pierwszy raz był rok temu podczas powrotu ze Słowacji, co nas Słowacy na granicy śliwowicą częstowali! Stąd szosą do Komańczy, krótka przerwa ku posileniu i jedziemy dalej. A że ciepło, wręcz upalnie, zradza się pomysł orzeźwienia. Jest na trasie mostek, jest i rzeka - no to pod mostek, garderoba bieliźniana i do rzeki. Się pławimy i okazuje się, ze nie jesteśmy sami, dołącza do nas Pan Z Winiaczem, który przed konsumpcją postanowił się odświeżyć. I tak sobie wszyscy obok siebie w górskiej, wartkiej wodzie, jest superswojsko, Pan coś gaworzy i rzuca dowcipami, a na odchodne ściąga koszulkę, która odpływa z nurtem rzeki, mówiąc, ze to sposób komandosów! Po kąpiółce ciśniemy jeszcze do Cisnej, przed którą zewsząd bajeczne widoki i w lesie za miastem rozbijamy obóz.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 3 - znowu cudownie ciepły!
-
DST
104.08km
-
Czas
06:12
-
VAVG
16.79km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z Żegiestowa kierujemy się na Muszynę, ale najpierw szybkie śniadanko przed sklepem. Mijamy Tylicz, Czyrną i przerwa na orzeźwiającą kąpiel w rzece. Nie ma nic lepszego! Pod sklepem w Uściu Gorlickim zatrzęsienie rowerzystów. Są m.in. Dwaj Sympatyczni Panowie, z którymi sobie gaworzymy o tym i o tamtym. Okazuje się, ze Panowie z Niskim za pan brat, bo cyklicznie jeżdżą tu od kilkunastu lat i pomagają dobrać nam ciekawe trasy. Posileni, wygadani ruszamy w Niski, gdzie oczywiście przejeżdżamy przez Kwiatoń, gdzie niezmiennie króluje tam cerkiew grekokatolicka pw. Świętej Paraskewy (z imponującym wnętrzem), obecnie użytkowana jako kościół rzymskokatolicki. No i jak to Niski, mnóstw krzyży, drewnianej architektury oraz strumyczków i rzek i jeszcze ta wredna droga usłana kamykami, czyhającymi na niemtbowskie opony. Ale za to po kamiennej przeprawie wyjeżdżamy na gładziuteńką, pustą szosę biegnącą przez Magurski Park Narodowy. Nocleg wypada za Krempną, tuż nad rzeką, pośród niewielkich krzaczorów.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 2 - Pieninowo-Dunajcowy!
-
DST
124.84km
-
Czas
06:48
-
VAVG
18.36km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Budzimy się i.. góry!! I w tle ośnieżone tatrzańskie szczyty! Ale mi już tego brakowało, odpoczywam samym widokiem. No i w drogę! Pogoda jest po prostu najlepsza na świecie i dopiero się rozkręca, bo to raniec jeszcze. Kierujemy się na Krościenko, ale zamiast dolnej 3cyfrówki, proponuję zahaczyć o Pieniny (nie byłam tam już z kilkanaście lat!). Pomysł okazuje się godny bo najpierw mijamy zamki (Czorsztyn, Niedzica), a potem czeka na nas przepiękna krajoznawcza droga wzdłuż Dunajca. Ludzi co prawda mnóstwo, bo to niedzielna majówka, ale nawet mnie tak nie irytują, bo jest cudownie! Ostatni raz w Pieninach byłam jakieś kilkanaście lat temu na spływie i teraz ten rowerowy powrót. Wyjeżdżamy w Szczawnicy, która widać po architekturze, że była kurortem jeszcze przedwojennym. Uzdrowisko założono tam już w XIX w. (ale prawa miejskie Szczawnica otrzymała dopiero w latach 60 zeszłego wieku) i leczono choroby układu oddechowego i pokarmowego. Co ciekawe na przełomie lat 70 i 80 XX wieku Szczawnica była połączona z Krościenkiem i nosiła wówczas nazwę Szczawnica-Krościenko.
Stamtąd kierujemy się na Piwniczną - tu tez byłam wieki temu i zupełnie inaczej ją zapamiętałam (większą i wyżej położoną). Miasto o ciekawej historii, założone w XIV w przez Kazimierza Wielkiego (otrzymało wówczas prawa miejskie). Oczywiście jest to uzdrowisko, które szczycie się "kwaśnymi wodami".
I dalej zaczyna się kolejna genialna trasa wzdłuż granicy, do Żegiestowa. Jest to zdrojowa wieś bardzo ładnie położona, także bogata w wody lecznicze, ale przede wszystkim piękne widoki! Rozbijamy się w lesie na wzgórzu, gdzie rozpoczyna się wielka ofensywa komarów.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina
Majóweczka Dzień 1 - pociągowy
-
DST
13.68km
-
Czas
00:45
-
VAVG
18.24km/h
-
Sprzęt Lord R.
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota mija pod hasłem PKP i jest masakrycznie gorąca! I jak łatwo się domyśleć w wagonie panuje beztlenowa parówa, ale na szczęcie nie ma odwiecznych problemów z przewozem rowerów. Wychodzimy z pociągu w nocy w Nowym Targu i rozbijamy po omacku się jakieś 10km za miastem.
Kategoria Majówka 2012 Z Gór do Lublina